Trochę poświęcenia
“Ballada opowiadała o pewnym wiedźminie i o pewnej poetce. O tym, jak wiedźmin i poetka spotkali się na brzegu morza, wśród krzyku mew, jak pokochali się od pierwszego wejrzenia. O tym, jak piękną i silną była ich miłość. O tym, że nic, nawet śmierć, nie było w stanie zniszczyć tej miłości i rozdzielić ich. Jaskier wiedział, że mało kto uwierzy w historię, którą opowiadała ballada, ale nie przejmował się tym. Wiedział, że ballad nie pisze się po to, by w nie wierzono, ale po to, by się nimi wzruszano.”
Podróże z espresso
Przełamując poniedziałkowe stereotypy zamieniłem wieczór przed monitorem komputera na wyprawę do Indii. Wyprawę co prawda jedynie z filiżanką do espresso ale za to z cudownym aromatem, wybornym smakiem i nutką cytrusów. W połączeniu z miłym wnętrzem Filtry Cafe oraz zażartymi dysputami, które tam wyczynialiśmy stanowiło to wszystko miłą odmianę od cybernetycznego standardu... ... a ten cytrusowy posmak cały czas za mną chodzi :-)
Beowulf
Dawno żem w kinie nie był, oj dawno. Zapomniałem już jak bardzo inne jest oglądanie filmu na dużym ekranie z porządnym nagłośnieniem od oglądania w domu. Próbując odświeżyć te doznania wybrałem się wczoraj do Silver Screenu na ruszt wrzucając świeżego jeszcze tytułowego Beowulfa - film łączący najnowsze technologie ze starymi legendami. Film jest swoistym paradoksem ...
Dawno żem w kinie nie był, oj dawno. Zapomniałem już jak bardzo inne jest oglądanie filmu na dużym ekranie z porządnym nagłośnieniem od oglądania w domu. Próbując odświeżyć te doznania wybrałem się wczoraj do Silver Screenu na ruszt wrzucając świeżego jeszcze tytułowego Beowulfa - film łączący najnowsze technologie ze starymi legendami. Film jest swoistym paradoksem. Najnowsze rozwiązania w zakresie grafiki komputerowej użyte do zrealizowania (najprawdopodobniej) pierwszego spisanego staroangielskiego poematu. Cyfrowo generowani aktorzy, którym jednak ruchów i twarzy użyczyli prawdziwi ludzie. W dodatku ludzie, których nazwiska są znane (Hopkins, Malkovich, Jolie, Winstone). Czemu tak? Nie wiadomo aczkolwiek reżyser, Robert Zemeckis, uwielbia przecież eksperymentować z nowymi formami. Przy okazji gdy już jesteśmy przy reżyserze ciężko nie wspomnieć o dwóch znanych nazwiskach odpowiedzialnych za scenariusz. Neil Gaiman i Roger Avary w spółce z Zemeckisem powinni gwarantować solidne kino.
Jaki jest zatem sam Beowulf? Początkowo komputerowa grafika potrafi rozpraszać ale po kilku, kilkunastu minutach (oczywiście o ile nie jest się maniakiem 3D) widz skupia się na opowiadanej baśni. Postacie są charakterystyczne, mają w sobie coś ze swoich "cielesnych' odpowiedników dlatego łatwiej je zaakceptować. Nie są tylko komputerowo wygenerowanymi kukiełkami. Historia opowiedziana jest sprawnie bez dłużyzn, niepotrzebnych monologów i romantycznych chwil. Nie brakuje też dozy humoru dość sprośnego czasem jak to u Wikingów ale to dodatkowe smaczki są. Czy są jakieś minusy? Na pewno chociaż jak pomyślę to jedyne co sobie przypominam to złote "szpilki" zjawiskowej Angeliny Jolie, które... jakoś zupełnie nie pasują do całości. Myślę jednak, że największym minusem jest zastąpienie żywych aktorów komputerowymi. Mnie, po dwóch Final Fantasy i masie filmików w grach, absolutnie to nie przeszkadzało ale pewnie sporo ludzi odpuści Beowulfa mówiąc, że nie pójdzie na komputerową bajeczkę. Widać to nawet było po sali, na której, dzień po premierze, było sporo wolnych miejsc. Szkoda bo moim zdaniem jest to jedna z lepiej opowiedzianych i zrealizowanych legend. Nie mówiąc już o filmach fantasy. Ja ze swojej strony szczerze zachęcam do obejrzenia i to nie tylko po to by obejrzeć nagą, cyfrową Jolie ;-) czy też by sprawdzić co mogą obecnie komputery. Polecam dla samej historii.
Tak jeszcze jedno mi się przypomniało. Jak to dobrze, że nikt nie chciał spolszczać Beowulfa ;)
Na koniec jeszcze plakacik z filmu.
Nie głodź kotka
Gdy kotek głodny to zdesperowany. Dzięki za link Łucja :-)
Muzyka: Fun Lovin' Criminals "Loco"
TDL w Wesołej
13 października A.D. 2007 poligon jednostki wojskowej w Wesołej gościł miłośników strzelania kulkami z farbą podczas ostatniej edycji tegorocznego Turnieju Drużyn Leśnych. Zawitały tam też dwa składy Templariuszy - starszyzny zakonnej stanowiącej trzon The Templars jak i młokosów z komandorii Libri. Dane nam, alumnom zakonu, zakosztować smaku prawdziwej rywalizacji jak i sprawdzić co dały wspólne treningi ...
13 października A.D. 2007 poligon jednostki wojskowej w Wesołej gościł miłośników strzelania kulkami z farbą podczas ostatniej edycji tegorocznego Turnieju Drużyn Leśnych. Zawitały tam też dwa składy Templariuszy - starszyzny zakonnej stanowiącej trzon The Templars jak i młokosów z komandorii Libri. Dane nam, alumnom zakonu, zakosztować smaku prawdziwej rywalizacji jak i sprawdzić co dały wspólne treningi. Oczywiście nie nastawialiśmy się na niesamowite wygrane. W końcu wspólnie graliśmy i trenowaliśmy miesiąc ale tanio skóry nie sprzedaliśmy. Libri jako taka zajęła ostatnie miejsce na turnieju ale napsuła krwii i zabrała punkty takim drużynom jak FRAGless czy Krejsers co pozwoliło naszym braciom zakonnym na wygranie turnieju. Tak, tak. The Templars wygrali w Wesołej a my, Libri (a zatem i ja ;-)) czujemy się zwycięzcami moralnymi :D
Teraz pozostaje nam czekać do następnego sezonu a przez ten czas trenować wytrwale dla chwały Zakonu Templariuszy :)
Muzyka: Nightwish "The poet and the pendulum"
Obrazki Katie
Fanem panny Melua jestem od "Call off the search". Cudowne "Piece by piece" pozostawiło mnie w niedosycie i totalnym zauroczeniu. Dlatego też na trzeci album Katie czekałem cierpliwie dopóki nie poznałem daty premiery jej nowej płyty. Od tego momentu zaczęło się odliczanie do godziny "zero", którą wstyd się przynać... przegapiłem. Na szczęście naprawiłem ten błąd i dzisiejsza noc upływa mi z przepięknym głosem gruzińskiej wokalistki ...
Fanem panny Melua jestem od "Call off the search". Cudowne "Piece by piece" pozostawiło mnie w niedosycie i totalnym zauroczeniu. Dlatego też na trzeci album Katie czekałem cierpliwie dopóki nie poznałem daty premiery jej nowej płyty. Od tego momentu zaczęło się odliczanie do godziny "zero", którą wstyd się przynać... przegapiłem. Na szczęście naprawiłem ten błąd i dzisiejsza noc upływa mi z przepięknym głosem gruzińskiej wokalistki. Przyznać się też muszę, że przez chwilę zwątpiłem w Katie. Kupowanie płyty tydzień po premierze wiąże się z możliwości przeczytania recenzji w sieci. Gdy słyszy się stwierdzenia, że album ten jest nieudanym eksperymentem, popowym wydawnictwem i poza dwoma czy trzema utworami niczym specjalnym odechciewa się wydawania pieniędzy. Na szczęście (dla mnie przynajmniej) jestem dość wredną bestią i lubię przekonać się "nausznie" jak jest naprawdę a prawda jest taka, że "Pictures" są płytą dobrą o ile nie bardzo dobrą. Jest pewnego rodzaju eksperymentem ale bardzo subtelnym. Główną różnicą w porównaniu do "Piece by Piece" jest lekkość i zwiewność tej płyty. Na "Obrazkach" jest dużo więcej zwiewności, radości niż blues'owego klimatu. Poprzedni album kojarzył mi się z małą sceną w klimatycznej, zadymionej knajpce, gdzie sącząc kawę wsłuchiwało się w głos Katie. Nowa płyta jest jak jesienny poranek, którego złote barwy i rześkie powietrze stawia na nogi i ładuje pozytywną energią na dalszą część dnia.
Oczywiście jak zwykle są to spekulacje na temat gustów, które wiadomo różnymi bywają ale uważam, że warto tą płytę mieć. Zwłaszcza jeśli podobały się poprzednie dokonania Katie Melua. "Pictures" na pewno nie rozczarują.
Muzyka: Katie Melua "What I miss about You"
Dark Passion Play
Dzięki wręcz niesamowitej (co jakoś nie dziwi) szybkości poczty fińskiej i (co już dziwić potrafi) polskiej dzień po premierze trafił do mnie najnowszy album Nightwisha. Album oczekiwany z dwóch powodów: po pierwsze to nowy album a ja ten fiński zespół polubiłem na tyle by wyczekiwać na ich kolejne produkcje; po drugie to pierwszy album z nową wokalistką. Spekulacji czy Anette godnie zastąpi Tarję było mnóstwo ...
Dzięki wręcz niesamowitej (co jakoś nie dziwi) szybkości poczty fińskiej i (co już dziwić potrafi) polskiej dzień po premierze trafił do mnie najnowszy album Nightwisha. Album oczekiwany z dwóch powodów: po pierwsze to nowy album a ja ten fiński zespół polubiłem na tyle by wyczekiwać na ich kolejne produkcje; po drugie to pierwszy album z nową wokalistką. Spekulacji czy Anette godnie zastąpi Tarję było mnóstwo. Nie obyło się też wróżenia z fusów, klipów na youtubie czy pirackich mp3. Ja natomiast sobie grzecznie czekałem na 26 września plwając na opinię znawców i wróżby domorosłych wieszczek. Co można powiedzieć o samej płycie. Już sama okładka, mrok, wzburzone morze i deszcz sugeruję, że może być ciężko a zaczyna się bardzo niewinnie. Pozory jednak znikają po paru minutach. Jest to chyba najcięższa płyta w dorobku "najtłiszowców". Mocne brzmienia gitar, agresywna perkusja, growlujący Marco. Całość spowita znaną już z Once orkiestrą i chórami tworzy mroczny klimat. Oczywiście nie brakuje tutaj kawałków lżejszych, rozświetlających nieco ciemności tego albumu ale stanowią one mały kawałek Dark Passion Play. Jednak najważniejsze pytanie to jak spisała się nowa wokalistka. Co tu dużo pisać. Moim zdaniem spisała się świetnie i co lepsze nie rozwinęła w pełni skrzydeł na tej płycie. Co prawda nie ma co liczyć na operowe partię, którymi raczyła nas Tarja ale często żeby coś zyskać trzeba coś stracić. Głos Anette jest chyba bardziej uniwersalny. Zadziorny, pazurowaty świetnie wpisujący się w burzowy klimat płyty ale też kojący, uspokajający jak promienie słońca po burzy. Oczywiście to wszystko jest mocno subiektywna opinia i każdy z Was musi płyty posłuchać żeby ocenić samemu ale chyba bardzo nieprawdziwym i krzywdzącym byłoby stwierdzenie po odsłuchu, że "... bez Tarji to nie Nightwish a płyta jest do dupy". Owszem, jest to płyta inna, wokalistka jest inna... ale na pewno nie gorsza niż poprzednie.
Na koniec dla tych, którzy jeszcze nie znają nowej wokalistki Nightwisha zdjęcie Anette Olson :)
Muzyka: Nightwish "For the heart I once had"
Pierwszy krok
Nadeszło to co kiedyś nadejść musiało. Po ośmiu latach pracy przygoda z firmą, w której pracuje zbliża się do końca. Po kilku latach przekładania decyzji o wypowiedzeniu w końcu postanowiłem złożyć papier na biurku szefa. Tak się śmiesznie złożyło, że w Nowy Rok wejdę... jako bezrobotny. Teoretycznie przynajmniej. Przede mną trzy miesiące na znalezienie czegoś nowego lub założenie własnego biznesu. Na razie pozostaje mi się cieszyć z pewnego rodzaju "zejścia ciśnienia".
O mnie coś
Nie potrzeba horoskopów, eneagramów i innych wróżek by czasami poznać człowieka. Wystarczy grupa ludzi, którzy czują, przeżywają i potrafią te doznania ubrać w piękne słowa dekorując dźwiękiem. Z dedykacją dla wszystkich "Leszków Żukowskich" którzy czują tą piosenkę tak samo jak ja ...
Nie potrzeba horoskopów, eneagramów i innych wróżek by czasami poznać człowieka. Wystarczy grupa ludzi, którzy czują, przeżywają i potrafią te doznania ubrać w piękne słowa dekorując dźwiękiem. Z dedykacją dla wszystkich "Leszków Żukowskich" którzy czują tą piosenkę tak samo jak ja.
czasami wolę być zupełnie sam niezdarnie tańczyć na granicy zła i nawet stoczyć się na samo dno czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk posiadam wiarę w niemożliwą moc potrafię jeśli chcę rozświetlić mrok mogę poruszyć was na kilka chwil tylko zrozumcie kiedy zechcę znowu z sobą być
na pewno czułeś kiedyś wielki strach że oto mija twój najlepszy czas bezradność zniosła cię na drugi plan czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas ogromny zgrzyt znieczula nas na szept tak trudno znaleźć drogę w ciepły sen słowa zlewają się w fałszywy ton gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd okłamali mnie z nadzieją że uwierzyłem i przestanę chcieć muszę leczyć się na ból i strach gdzie jest człowiek który z siebie sam pokaże mi jak kto pokaże mi jak?
czasami wolę być zupełnie sam niezdarnie tańczyć na granicy zła i nawet stoczyć się na samo dno czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk posiadam wiarę w niemożliwą moc potrafię jeśli chcę rozświetlić mrok mogę poruszyć was na kilka chwil tylko zrozumcie kiedy zechcę znowu z sobą być znowu z sobą być...
na pewno czułeś kiedyś wielki strach że oto mija twój najlepszy czas bezradność zniosła cię na drugi plan czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas ogromny zgrzyt znieczula nas na szept tak trudno znaleźć drogę w ciepły sen słowa zlewają się w fałszywy ton gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd
niczego nie będzie żal...
okłamali mnie z nadzieją że uwierzyłem i przestanę chcieć muszę leczyć się na ból i strach gdzie jest człowiek który...
...niczego nie będzie żal
Coma "Leszek Żukowski"