Polaku pomóż - daj nowe
Tragedia w Kamieniu Pomorskim to temat często omawiany ostatnio w rożnych mediach czemu w zasadzie nie ma się co dziwić. Też o niego zahaczę aczkolwiek z innej strony. Rzuciła mi się w ucho wczoraj, podczas standardowego nasłuchu radia w drodze do domu, wypowiedź jakieś Pani z bodajże Czerwonego Krzyża na temat pomocy dla ofiar pożaru. Wypowiedź była tak niesamowita, że stwierdziłem, iż źle usłyszałem i liczyłem na powtórkę co by upewnić się, że słuch jeszcze nie zawodzi...
Tragedia w Kamieniu Pomorskim to temat często omawiany ostatnio w rożnych mediach czemu w zasadzie nie ma się co dziwić. Też o niego zahaczę aczkolwiek z innej strony. Rzuciła mi się w ucho wczoraj, podczas standardowego nasłuchu radia w drodze do domu, wypowiedź jakieś Pani z bodajże Czerwonego Krzyża na temat pomocy dla ofiar pożaru. Wypowiedź była tak niesamowita, że stwierdziłem, iż źle usłyszałem i liczyłem na powtórkę co by upewnić się, że słuch jeszcze nie zawodzi. Powtórkę otrzymałem dziś, też w radiu i też w samochodzie (w drodze do pracy ale to chyba nieistotne).Pani (ta sama bo przecież to powtórka) rzekła była, że (cytuję swobodnie i z pamięci) "... chętnie przyjmą pomoc w postaci obuwia i bielizny osobistej ale tylko rzeczy nowe". Może nie dostrzegam jakiegoś ukrytego sensu tej wypowiedzi ale w moim odczuciu taka wypowiedź to jakaś kpina. Na myśl od razu przychodzą mi rozmowy z "biedakami" w stylu: - "Taki głodny jestem, Pan poratuje"
- "Nie ma problemu, właśnie zrobiłem kanapki, chce Pan?
- "Nie, kanapek to nie ale jak by Pan miał jakieś pieniądze"
Dlatego nie rozumiem jak można powiedzieć do ludzi, którzy poczuwają się do pomocy ofiarom tragedii, że mają dać rzeczy nowe bo inaczej ich nie przyjmiemy. Ciekawe też czy muszą być to rzeczy markowe czy wystarczy jak będą nowe.
Dla mnie wypowiedź jest żenująca ale może faktycznie, czego nie kryję, nie dostrzegam jakiegoś sensu w tej prośbie. Może też, chociaż tutaj mam już wątpliwości, źle usłyszałem dwukrotnie słowa wypowiedziane przez Panią z CK. Jeśli ktoś ten sens znalazł albo usłyszał poprawnie to niech da znać bo chciałbym sam poznać prawdę.
Bo to jednak fajnie tak z kompem na kolanach
Tak to chyba jakoś bywa pokrętnie w życiu, że przychodzą momenty, w których zweryfikować trzeba wcześniejsze poglądy. Od dawien dawna uważałem, że taka konsola to mi na nic nie potrzebna, iPhone to snobistyczny gadżet a laptop to już w ogóle na mnie. I co? Konsolę kupiłem bo nie chciałem wydawać kolejnego tysiąca na grafikę. iPhone'a kupiłem z ciekawości i aktualnie uważam, że to naprawdę fajny sprzęt (drogi to fakt ale fajny) a od początku tygodnia rozprawiłem się z opinią na temat laptopów...
Tak to chyba jakoś bywa pokrętnie w życiu, że przychodzą momenty, w których zweryfikować trzeba wcześniejsze poglądy. Od dawien dawna uważałem, że taka konsola to mi na nic nie potrzebna, iPhone to snobistyczny gadżet a laptop to już w ogóle na mnie. I co? Konsolę kupiłem bo nie chciałem wydawać kolejnego tysiąca na grafikę. iPhone'a kupiłem z ciekawości i aktualnie uważam, że to naprawdę fajny sprzęt (drogi to fakt ale fajny) a od początku tygodnia rozprawiłem się z opinią na temat laptopów. Tak, tak. Od poniedziałku mogę sobie siedzieć na łóżku i klepać różne rzeczy (co czynię w tej chwili). I kurcze... wygodne to jest bardzo. Nie wiem... może to już objaw starości i pozostaje mi tylko fotel bujany dokupić.
No dobrze, bo ja tu jakieś filozoficzne smuty walę a pewnie ciekawiście co kupiłem. No cóż... klątwa nadgryzionego jabłka wymalowanego na moim telefonie podziałała na mnie i teraz piszę te słowa klepiąc w klawiaturę MacBooka. Nowego, aluminiowego modelu, którego dumne zdjęcie jest na początku tego wpisu. I wcale nie było to jakieś widzimisię (chociaż ta kasa... ojoj) ale wybór świadomy, poparty wgłębianiem się zarówno w teorię jak i praktykę (taaa... widzę jak z politowaniem kiwacie głowami). Tak czy siak Mac zagościł na moich kolanach i jak na razie współpraca układa się dobrze. Chyba się polubiliśmy. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że w pewnym sensie zatoczyłem małe koło gdyż dawno dawno temu korzystałem namiętnie z Linuxa, którego porzuciłem na rzecz Windows (ach te gry, ale na system nie narzekałem za mocno) a teraz Mac OS, który coś z *nix'ów w sobie ma...
Ekspert radzi o kawie
Czyli dlaczego tak ciężko o poprawne espresso w naszym pięknym kraju. Polecam panią Jagodę tylko jako ciekawostkę humorystyczną gdyż dzięki jej wskazówkom goście raczej będą zaskoczeni negatywnie. Nie wspomnę już o dozowaniu ani "oszronionej" dyszy do spieniania mleka czy innych smaczkach. Obejrzyjcie sami:
Projekt Kasandra
“Projekt Kasandra zrodził się z przypadku. Miał być zastosowany do całkiem innych celów, jednak po pierwszym dniu badania, przerodził się w coś gorszego. [...] Zaciekawiony faktem niewyobrażalnie “sytych” w znajomości profili typu “Sexi laski”, “Ekstra ludzie”, “Najpiekniejsi”itd., postanowiłem spróbować czegoś podobnego.”
Warto przeczytać całość. Smutna prawda o Naszej-Klasie? O społeczeństwie? ... Tak wiem, że to stare ale ja jak zwykle dowiaduję się ostatni ;)
Młodzież zaczyna wcześnie
“Akty kobiece: Witam, Mam odpowiedni sprzęt do tego typu zadań. Ale dobrze nie wiem jak się do tego zabrać. Możecie mi poradzić?”
Wywiązała się ciekawa dyskusja. Można ją sobie poczytać tutaj.
Moja jest tylko racja i to święta racja.
Zadziwia mnie fakt z jakim uporem ludzie potrafią dążyć to udowodnienia, że ich racje są jedynymi słusznymi. W zasadzie zaczyna mnie to przerażać. Osoby z pozoru miłe całkiem i bardzo przyjacielsko nastawione są w stanie zwyzywać Cię gdy nawet delikatenie zasugerujesz, że racji nie mają. Przedstawienie jakichkolwiek dowodów obalających ich "światłe" poglądy to szansa na ukamienowanie. Normalnie widzę te pocieszne miśki z Endoru, które gdy dowiadują się, że C3PO to nie żadne bóstwo i bóstwem nie będzie bo to droid jest, bez skupułów podżynają gardła Lei, Hanowi i innym*. Brrrr.
* - Luke pewnie by się uratował. W końcu to Jedi ;)
Czysto informacyjnie
Nieco też w ramach chwalenia się. Kilka moich zdjęć można obejrzeć wiszących w Kafce przy ulicy Oboźnej 3. To co prawda starsze produkcje, jeszcze z czasów "analogowych" ale lubię je i mam nadzieję, że ludzie je oglądający też je polubią :)
Upiorna Kafka
W piątkową noc dzięki zaproszeniu od Maćka udało mi się zajrzeć na halloweenową do Kafki. Było bardzo miło, smacznie i kameralnie. Oczywiście nie zabrakło klimatu grozy - w końcu to święto duchów. Nie mniej jednak kafkowe duchy cechuje duże poczucie humoru więc obyło się bez znacznie przyśpieszonych bić serc ...
W piątkową noc dzięki zaproszeniu od Maćka udało mi się zajrzeć na halloweenową do Kafki. Było bardzo miło, smacznie i kameralnie. Oczywiście nie zabrakło klimatu grozy - w końcu to święto duchów. Nie mniej jednak kafkowe duchy cechuje duże poczucie humoru więc obyło się bez znacznie przyśpieszonych bić serc :) Kafkowa ekipo dzięki za wspólny (pod)wieczorek :)

